Wycieczka do Krakowa

UMtiFhEN.jpg

Wraz z przybyciem wiosny zbliżają się przyjemności w postaci wycieczek szkolnych. Klasy 4B i 3B wykorzystały już ten czas. W dniach 29-30 kwietnia tego roku odbyliśmy wycieczkę szkolną do Krakowa oraz Ojcowskiego Parku Narodowego. Czas spędzony wraz z kolegami był niesamowity i mam zamiar opisać go czytelnikom w tym artykule.

Dzień zaczął się od porannego wstawania wcześniej niż zwykle, bo zbiórka pod szkołą była o godzinie 6:45. Na miejscu z początku było „spokojnie”, bo przecież wszyscy już od miesiąca mówili o wycieczce. Po zajęciu miejsc w autokarze każdy spędzał podróż, jak chciał. Jedni grali w karty, inni czytali książkę albo spali tak jak ja. Kiedy przyjechaliśmy do Krakowa pierwsze kroki skierowaliśmy na piękny i ogromny Wawel. Tam najbardziej podobała mi się miniatura zamku, bo pozwalała w jednej chwili poczuć majestat tego miejsca oraz zapoznać się z jego architekturą. Po zwiedzaniu mieliśmy czas wolny co pozwoliło nam zakupić pamiątki oraz uzupełnić płyny i wszechobecny na wycieczkach cukier. Następnie poszliśmy do Kościoła Mariackiego, gdzie podziwialiśmy piękny ołtarz Wita Stwosza. Pozwoliło nam to bardziej przybliżyć sobie wydarzenia jednej ze szkolnych lektur. Cały czas zastanawialiśmy się, jak wyglądała ta żółta ciżemka. Dodatkowo w trakcie wycieczki dowiedzieliśmy się, że Jan Matejko miał słabość do malowania twarzy swojej rodziny na obrazach, co mogliśmy zobaczyć na ścianach świątyni. Potem dotarliśmy na Uniwersytet Jagielloński, gdzie na dziedzińcu Collegium Maius mogliśmy zobaczyć ruchome figury przepięknego zegara. Ich przedstawienie zaczynało się o pełnych godzinach - były świetne, szczerze polecam. Trasa naszej wycieczki przebiegała również obok Smoka Wawelskiego, który raczył na nasze życzenie zionąć ogniem. Cale szczęście nie przypalił nam fryzur. Trasa zwiedzania wiodła także przez rynek i sukiennice. Potem znaleźliśmy się w autokarze, by dojechać na nocleg. Kolejnym „etapem” naszej podróży była obiadokolacja i pobyt w hotelu. Dla niektórych jest to największa atrakcja wycieczki. Nie było problemu z przydzieleniem pokojów, ponieważ wiele osób już miało gotowe „składy”, dzięki czemu meldunek przebiegł sprawnie i bez problemów.

Na obiadokolacji mogliśmy zdecydować, co zjemy, a wybór był spory. Mimo wszystko po posiłku ruszyliśmy pędem do sklepu z wdzięcznym, zielonym płazem w logo w celu zaopatrzenia się w przekąski, które umilą nam wspólnie spędzony wieczór. Następnie rozeszliśmy się do pokojów, by spędzać czas w mniejszych grupach oraz odpowiednio wypocząć.

Rano musieliśmy się ubrać i spakować, a następnie migiem wygłodniali popędziliśmy na śniadanie. Po opuszczeniu hotelu pojechaliśmy do Ojcowskiego Parku Narodowego. Tam zwiedzaliśmy muzeum przyrodnicze, a w trakcie wędrówki dotarliśmy do tak zwanego „źródełka miłości”. Główną atrakcją było zwiedzanie Jaskini Nietoperzowej, w której kręcone były sceny do filmu „Ogniem i mieczem”. Odbyliśmy także przeuroczy spacer doliną OPN. Widzieliśmy Maczugę Herkulesa oraz Bramę Krakowską.

Na tym zwiedzanie dobiegło końca i pozostał nam ostatni etap wycieczki czyli powrót autokarem do Puław. Tu zmęczenie dało znać i spora część osób po prostu spała, a co wytrwalsi grali w gry karciane. Do Puław przyjechaliśmy około godziny 20:30, gdzie powitały nas stęsknione ramiona rodziców.

Wycieczki szkolne nie tylko uczą, ale również zbliżają do siebie uczestników. Polecam taką formę zajęć wszystkim spragnionym poszerzania wiedzy, a do Grona Pedagogicznego zwracam się z gorącą prośbą zgodnie ze starym porzekadłem, że podróże kształcą – WIĘCEJ WYCIECZEK

Autor: Maria Lewczuk, kl. 4b

Powrót na początek strony